miss-skinny blog

Twój nowy blog

Jestem po kolejnym pobycie w szpitalu. Nie wyleczyli mi głowy tylko utuczyli. Mam zamiar schudnąć. Tym razem już nie wyląduję w szpitalu. Nie ma takiej opcji. Od poniedziałku szkoła. Jak dobrze być wolnym…

Jestem po kolejnym pobycie w szpitalu. Nie wyleczyli mi głowy tylko utuczyli. Mam zamiar schudnąć. Tym razem już nie wyląduję w szpitalu. Nie ma takiej opcji. Od poniedziałku szkoła. Jak dobrze być wolnym…

Nie mam juz sily. Rzygam od jakis 2 tygodni. Codziennie. Wiecie jak wygladam?
Wszystko mnie boli…Nie mam siły jesc :( Nawet wode zwracam…
Mam spowolniona akcje serca, za malo potasu i krew mi z nosa leci. Co ja mam robic??
Z waga nie jest tak zle…napady mi sie poodkladaly troche bo nie mialam juz sily wszystkiego zwrocic.
48,8kg dzis wazylam. Sprobuje cos zjesc..i nie zwrocic. Boje sie.

znowu w domu

2 komentarzy

Wrocilam z Oxfordu. Nareszcie w domu…Wchodze na wage a tu 46,7kg :/ Musze zaczac jesc. Wyjazd byl masakra jesli chodzi o jedzenie.  Schudlam ponad 5kg. A nie chce juz isc do szpitala. Bede walczyc. Dzieki Wam za wsparcie :*
Musimy byc silne. Jedzenie jest takie trudne…ale trzeba to przecierpiec by zyc. Chce byc zdrowa. Bardzo chce.
Zdac mature , pojsc do szkoly.  I zyc…

wrocilam

3 komentarzy

Już nigdy nie pojde do szpitala. Nie dopuszcze do tego. Wypisalam sie na wlasne żądanie.

Jutro ide do szpitala. W Łodzi.
Moze pomoga mi w tej mece? A moze to stanie sie jeszcze wiekszym pieklem?
Boje sie. Uruchamiaja sie te leki przed przytyciem, innym miejscem, odseparowaniem. Ze choroba i tak okaze sie silniejsza.
I tak juz jest silna. Do konca tygodnia wygralaby i wazylabym juz ze 42 kg. A to nie byl moj cel.
Nie potrafie powiedziec stop. Nie potrafie nic zjesc. Bo sie boje. Tluszczu.
Bedzie lepiej?
Nie wiem czy to dobry wybor. Nie wiem czy wyzdrowieje. Dam sobie szanse.

Dziekuje Wam ze mnie wspieralyscie i pomagalyscie mi :*
Kiedy tylko dostane przepustke postaram sie cos napisac.

waga: 45,6kg
zjadlam: red bulla light (7 kcal)

Macie racje. Mam problem i dobrze o tym wiem. Ale nie potrafie sobie sama z nim poradzic…i sie poddaje.
A w ogole dzieki za komentarze i ze mnie pocieszacie :*

Probowalam dzis zjesc. Z ojcem ustalilam ze ma byc 500 kcal i zobacze czy utyje.
Poczatek byl dobry. Boze jak sie ucieszylam ze udalo mi sie zjesc pol kajzerki z 2 plasterkami ogorka i pol banana.
Nie udalo sie.
Wpieprzylam jeszcze platki, banana i makaron. Wyrzygalam. Bo mi bylo niedobrze.

Glupi pasztet ze mnie…Rano ryczalam. To juz chyba codziennosc.
Moja matka miala dzisiaj jakis atak histerii bo moja siostra chciala zjesc sniadanie w swoim pokoju wiec ona zaczela myslec ze juz po nas obu.
Bo we mnie juz nikt nie poklada nadziei.
Bo jestem ta slabsza. A przezywaja najsilniejsi. Tak jest w naturze.
Oni tylko czekaja az umre. Tez sie poddali.

waga: 45,8kg
zjadlam: ok. 1000kcal  ale zwrocilam

Nie wiem czy smiac sie czy plakac. Mam takie hustawki nastroju.
Czuje pustke.
Wczoraj moja matka odkryla, ze nic nie zjadlam i ze sklamalam. Nie ufa mi juz.
Wywalilam dzis sniadanie, ktore dla mnie kupila. Zjadlam 1,5 nalesnika, ktore babcia dla mnie usmazyla.
Czuje jakbym powoli tracila wszystkich.
Odwalcie sie z tym zarciem..
Znowu chce mi sie ryczec. Jestem slaba. A na tym swiecie nie ma miejsca dla slabych ludzi.
Przezywaja tylko najsilniejsi.
Nie chce umierac. Nie chce jesc.
niejedzenie=smierc
Pomocy.

waga:46,4kg
zjadlam: 1,5 nalesnika. nie wiem ile to kcal

Plus jazda na rowerze ok. 60 minut.

mniej

5 komentarzy

Wrocilam przygnebiona i wsciekla do domu.
Mecza mnie te pytania:
Za dwa dni sie widzimy?
To dzis wieczorem zobaczymy sie w domu?
Moge przyjsc do Ciebie na komputer? posiedziec?

Nie! Chce byc sama! Niech ten świat da mi spokój…
Moje zycie jest beznadziejne. Puste. Pozbawione zainteresowań. Nie mogłam wczoraj spac. Balam sie ze utyje i nie bede w stanie schudnac, wiec znowu rzygalam…Dzisiaj nic nie jadlam tylko troche wody wypilam.

Nie bede jesc. Nie moge…Nie chce.

waga: 47,3kg
zjadlam: NIC :)

Za duzo dzis zzarlam. Nie rzygalam. To zalosne.
Poprosilam siostre zeby mi zabrala wage. Rano sie dowiem.
Szkola mnie wnerwia. Z angielskiego mam 4 na koniec a moglam miec 5. Ale przeciez nie zasluguje.
Jutro ostatni dzien takiej bezsensownej harowy, klasowek i odpowiedzi. Potem nareszcie bede mogla odetchnac od stresu…
Poryczalam sie dzis na angielskim. Tak, z powodu idiotycznej 4. Kompromitacja jednym slowem.

Juz nie wyrabiam.
Jutro nie zre.
Nic.

waga: 46,7kg
zjadlam: az wstyd sie przyznac…900kcal


  • RSS